Komentarze
Relacje Kazachstan – Ukraina: taktyczny reset w cieniu wojny
Od połowy 2025 roku relacje Kazachstanu z Ukrainą weszły w fazę taktycznego ożyw...
15.06.2026
Posiedzenie Bundestagu z okazji jubileuszu podpisania traktatu z 1991 r. po raz kolejny uwidoczniło problemy dotyczące rozumienia charakteru wzajemnych relacji. Opieranie się wyłącznie na elementach protokolarnych, względnie historii, nie gwarantuje rozwiązywania kwestii spornych, a jedynie ich utrwalenie. Najlepiej pokazało to wygłoszone dzień później oświadczenie rządowe kanclerza federalnego. Nie wspomniano w nim nie tylko o omawianej debacie, ale także o Polsce. Postawiono tymczasem pytania, na które w przedmiotowej debacie o Rzeczpospolitej nikt nie chciał znaleźć odpowiedzi.
Debata parlamentarna sama w sobie nie ma charakteru wiążącego. Choć fakt, że parlament jednego państwa poświęca uwagę relacjom z sąsiadem, nadaje prezentowanym opiniom pewną wagę polityczną, podczas posiedzenia wyraźnie podkreślano, że nie było ono związane z przyjęciem ani opracowaniem oficjalnego stanowiska legislatywy czy rządu. Tymczasem za kształt polityki zagranicznej RFN odpowiada przede wszystkim egzekutywa, w szczególności kanclerz federalny.
Spotkanie było więc jednym z wielu organizowanych na marginesie 35. rocznicy podpisania traktatu dobrosąsiedzkiego z 1991 r. Jego przebieg, a także dostrzegana inflacja działań mających upamiętniać ten dokument wynika, jak można sądzić z faktu, iż okrągła, tj. 40. rocznica, będzie wypadała w momencie (2031 r.), w którym większość parlamentarna obu państw nie musi być przesadnie zainteresowana świętowaniem odnośnej daty.
Wypowiedzi deputowanych, w tym niemieckiego pełnomocnika rządu do spraw relacji wzajemnych, stanowiły skrajne przeciwieństwo innej debaty parlamentarnej, przeprowadzonej dzień później. Kanclerz Merz, w oświadczeniu rządowym, referował wtedy, przy widocznie pustej sali plenarnej stanowisko gabinetu przed nadchodzącym posiedzeniem Rady Europejskiej. Polityce zagranicznej poświęcił przy tym mniej czasu aniżeli wyzwaniom polityki wewnętrznej. Wspominał w swoim wystąpieniu o Włoszech, Ukrainie, Rosji, Izraelu, USA. Polski nie wymienił ani razu.
Wypowiedzi deputowanych dotyczące Rzeczpospolitej na pierwszym spotkaniu można podzielić na kilka kategorii. Pierwsza dotyczyła reklamy samych siebie. Polska stanowiła w tym momencie jedynie pretekst do sygnalizowania krzywdzącego traktowania jednej frakcji parlamentarnej przez inne, względnie relacji rząd-opozycja, w czym dominowała AfD. Z jej punktu widzenia przeprowadzony dla wspomnianej wykład prof. Andrzeja Nowaka, a ten fakt podniesiono w debacie, miał zostać wygłoszony co najmniej w imieniu władz państwa polskiego, mimo, iż profesor przypominał, iż prezentował swoje sądy jako osoba prywatna i nie zamierzał odnosić się do przełamywania czyjegokolwiek ostracyzmu swoim wystąpieniem.
Druga grupa polegała na wymuszonym, i mimo wszystko desperackim, przypominaniu o własnej obecności na niemieckiej scenie politycznej poprzez aktywność na arenie międzynarodowej. Takowa postawa nie jest bynajmniej funkcją siły danych partii politycznych w obecnej kadencji. Tytułem, przykładu, apele partii Zielonych o utworzenie konkretnych instrumentów pomocy dla ofiar III Rzeszy w PRL były notowane już w drugiej połowie lat 80. XX w. Tyle, że rzeczywisty sens legislacyjny odnośnej pomocy polegałby na konkretnej inicjatywie ustawodawczej w 2026 r., mającej o wiele większe znaczenie aniżeli nawet barwna stylistycznie wypowiedź na forum Bundestagu.
Znamiennym pozostaje przy okazji fakt, iż deputowani przychylnie wypowiadający się o Polsce, albo uznający za niezrozumiały fakt pomijania RP w trakcie spotkania grupy E3 reprezentują ugrupowania posiadające najsłabsze notowania w sondażach preferencji wyborczych w Niemczech. Z tego grona należy wyłączyć jawnie prorosyjską AfD, której domniemana propolskość jest funkcją siły polskiej prawicy w Sejmie.
Trzecia grupa wypowiedzi, najbardziej typowa dla całości debaty, dotyczyła historii. Przez wszystkie przypadki odmieniano zasługi Solidarności dla zjednoczenia Niemiec, przypomniano o rewolucji w NRD, agresji z września 1939 r. Adolfa Hitlera wymieniono z imienia i nazwiska. Dokonano niemalże kompletnej rekapitulacji inicjatyw mających służyć pojednaniu, do nieistniejących jeszcze (dom polsko-niemiecki), albo istniejących w formie prowizorki (pomnik polskich ofiar wojny). Konsensus izby polegał ponadto na chęci powołania bilateralnej grupy parlamentarnej. Pozostaje to jedynym konkretem posiedzenia, podobnie jak apele przedstawiciela egzekutywy na forum, tj. będącego zarazem posłem CDU, pełnomocnika rządu RFN do spraw relacji dwustronnych. Oczekiwał on, tytułem przykładu, większego zaangażowania w sprawie poprawy dwustronnej infrastruktury transportowej, przypominając, iż Polska od dawna nie jest traktowana jako „Juniorpartner”. Nie można było zrozumieć takich wskazań inaczej jak tylko porażka, tym bardziej, iż rozbudowa sieci transportowej była jednym z ważniejszych elementów zapisanych już w traktacie z 1991 r. Po wtóre, rząd RFN jest rozliczany z obrony własnych interesów a nie gradacji traktowania państw trzecich.
Najważniejszym elementem, którego nie poruszono w trakcie debaty, stało się tytułowe słowo niniejszego opracowania. Bynajmniej nie pochodzi ono od autora niniejszego tekstu. Zostało ono wielokrotnie użyte dzień po debacie o Polsce, przez kanclerza Merza na początku swojego wystąpienia.
Szef niemieckiego rządu zastanawiał się, czy dalej należało pozostawać w owej iluzji uznając, że Niemcy są przygotowane na konkurencję w polityce światowej, nową eskalację zbrojeń czy też starzejące się społeczeństwo. I dokładnie tych elementów brakowało w debacie o Polsce. Brakowało odpowiedzi na stwierdzenia kanclerza o prowadzeniu „pragmatycznej polityki energetycznej” i o tym, w jaki sposób oba kraje będą podchodzić do nieuniknionych konfliktów interesów w tym zakresie. Brakowało odpowiedzi na pytanie co oznaczała sekwencja postulatów Merza, w której pojęcia dobrobytu i zabezpieczenia społecznego znalazły się w tekście jego wystąpienia przed słowem „pokój”. Brakowało w końcu odpowiedzi na pytanie o warunki wskazanych przez kanclerza negocjacji z Rosją, jako warunku doprowadzenia do pokoju po wojnie z Ukrainą, a także o, dosyć znamienne, oceny konkretnych przykładów wyłączenia niemieckiego przemysłu maszynowego z unijnych regulacji, co miało poprawić jego konkurencyjność, tak jakby tylko Niemcy, a nie Polska miały monopol na produkcję przemysłu maszynowego w Europie.
Iluzją pozostaje oczekiwanie, iż zasygnalizowane przez Kanclerza zagadnienia nie będą nigdy problemami w stosunkach dwustronnych, tym bardziej, iż obok poruszonego w trakcie debaty braku polskiego premiera na spotkaniu grupy E3, doszło już do spotkania ambasadorów owej grupy w rosyjskim MSZ. A jego tematem stały się negocjacje pokojowe.
Przebieg debaty jasno wskazywał, iż miała w niej, podobnie, jak w innych spotkaniach rocznicowych, dominować warstwa protokolarna. Problemów miano albo nie podnosić, albo zostawić je na później. Znamienny pozostaje brak instytucjonalnej obecności na planowanym na 17 czerwca br. forum-polsko-niemieckim w Berlinie tych polskich rządowych think-tanków, których analitycy, także publicznie, krytykowali i krytykują obecny stan relacji dwustronnych. Równie widoczny stał się niespójny ton komunikatów o podpisaniu dwustronnej umowy o bezpieczeństwie, względnie ostatecznego wyjaśnienia kwestii odszkodowań cywilnych dla polskich ofiar II wojny. Stosownie do enuncjacji prasowych, ten ostatni temat nie zostanie załatwiony z uwagi na „trudną sytuację budżetową oraz brak zgody niemieckiego społeczeństwa dla zaciągania nowych długów”.
O wiele częściej niż o sprawach fundamentalnych, media informują tymczasem o dyskusyjnym geście zwrotu kilku polskich dzieł sztuki zrabowanych w czasie okupacji. Jeden z nich, tj. pierścień Jagiellonów ma więc, prawie jak podobny artefakt z jednego z kanonicznych dzieł literatury fantasy, przyjąć formę magiczną i rozwiązać posiadaczowi kluczowe problemy. Tak się akurat składa, że w rzeczonym dziele pierścień ów nie tylko nie przynosił rozwiązania, a raczej pogłębiał kłopoty właściciela. A chęć układania nowego porządku światowego z jego pomocą kończyła się pryncypialnie źle. Iluzje w relacjach wzajemnych trzymają się zatem mocno. W mijającym roku równo 35 lat. I nie zanosi się niestety, aby w latach kolejnych było inaczej. Z pierścieniem lub bez.
Fot.: photowrzesien, Słupki graniczne na granicy Polski i Niemiec, DepositPhotos, Licencja Standardowa
Przeczytaj też
Komentarze
Od połowy 2025 roku relacje Kazachstanu z Ukrainą weszły w fazę taktycznego ożyw...
Komentarze
Konwencja partyjna AfD, zorganizowana przed planowanymi wyborami landowymi w Ber...
Komentarze
Ponadprzeciętna ilość podejmowanych w maju br. decyzji w sprawie szeroko rozumia...
Komentarze
Projekty budżetu federalnego oraz zaprezentowany publicznie zarys oszczędności w...
Web development & Web design: Artixen.net | © 2024 Oppotrunity